Poradniki
archeologia, graffiti, historia antyczna, odkrycia archeologiczne, Pompeje, technologia 3D, Wezuwiusz
Monika Szyszko
23 godziny temu
Nowy ślad miłości w Pompejach. Niewidoczny napis sprzed 2 tysięcy lat
W zrujnowanych przez wulkan Pompejach archeolodzy natrafili na coś wyjątkowo intymnego: ukryty napis o miłości sprzed dwóch tysiącleci.
Najważniejsze informacje:
- W Pompejach odnaleziono niewidoczne wcześniej graffiti z miłosnym wyznaniem sprzed 2000 lat.
- Mury w Pompejach pełniły funkcję współczesnych mediów społecznościowych, służąc do wymiany wiadomości.
- Nowe odkrycie było możliwe dzięki projektowi badawczemu 'Bruits de couloir’ wykorzystującemu fotogrametrię i obrazowanie RTI.
- Inskrypcje na murach są cennym źródłem wiedzy o życiu zwykłych ludzi, takich jak rzemieślnicy czy niewolnicy.
- Cyfrowe obrazowanie pozwala zabezpieczyć i badać zabytki, które ulegają niszczeniu pod wpływem czynników zewnętrznych.
To nie kolejna złota figurka ani mozaika, ale kilka prostych słów wyrytych na murze. Dzięki nowym technologiom badacze odczytali fragment zdania zaczynający się od imienia kobiety i czasownika „kocha”, co otworzyło zupełnie nowy rozdział w badaniach nad codziennym życiem starożytnych mieszkańców miasta.
Miasto zasypane popiołem, emocje wciąż żywe
W 79 roku naszej ery gwałtowny wybuch Wezuwiusza przykrył Pompeje i okoliczne miejscowości grubą warstwą popiołów oraz kamieni. Zginęły tysiące osób, ale wraz z tragedią doszło do czegoś, czego nikt wtedy nie przewidział: miasto zostało jakby zamrożone w czasie.
Popiół wulkaniczny zabezpieczył domy, ulice, naczynia, a nawet resztki jedzenia. Uchronił też to, co zwykle znika najszybciej – napisy na ścianach. W starożytnych rzymskich miastach mury pełniły rolę dzisiejszych forów internetowych. Mieszkańcy rysowali na nich gladiatorów i statki, zapisywali pozdrowienia, obelgi, krótkie żarty i wyznania uczuć.
Napisane w pośpiechu zdania na ścianach kamienic okazały się jednym z najcenniejszych źródeł wiedzy o zwykłych ludziach, którzy nie trafiali do oficjalnych kronik.
Większość zachowanych tekstów starożytnych stworzyli zamożni i dobrze wykształceni autorzy. Tymczasem graffiti pokazują, czym żyli rzemieślnicy, handlarze, niewolnicy czy młodzież – ludzie, o których historia zwykle milczy.
Miłosny szept wyryty na murze teatru
Nowy napis znaleziono w przejściu w pobliżu kompleksu teatralnego w Pompejach, przy ulicy Stabia. To miejsce, gdzie mieszkańcy gromadzili się przed spektaklami, czekali na znajomych, rozmawiali, flirtowali. Właśnie tam, między innymi rysunkami i napisami, krył się drobny, prawie niewidoczny tekst.
Badacze odczytali fragment łacińskiego zdania zaczynającego się od imienia Erato i słowa oznaczającego „kocha”. Reszta inskrypcji zniknęła wraz z urwanym tynkiem. Nie wiadomo, kogo obdarowano uczuciem – może gladiatora z pobliskiej areny, może aktora z teatru albo zwykłego rzemieślnika.
To tylko kilka słów, a mimo to robią ogromne wrażenie. Nagle po dwóch tysiącach lat można wyobrazić sobie młodą osobę stojącą przy ścianie i skrobiącą rylcem w tynku krótkie zdanie o własnym zakochaniu.
Nie jedyna historia romansu w kamiennym mieście
Nowy napis dołącza do całej serii miłosnych wiadomości, które archeolodzy odczytali wcześniej na murach Pompejów. W innych częściach miasta znaleziono na przykład prośbę, w której autorka zarzeka się, że się spieszy, ale błaga ukochaną osobę, by o niej pamiętała i nadal darzyła ją uczuciem.
Pojawiają się też bardziej rozbudowane wyznania. Jedna z pomyjskich inskrypcji opowiada o Methe, niewolnicy należącej do kobiety z sąsiedniego miasta. Methe zapisuje na ścianie, że kocha mężczyznę o imieniu Cresto i prosi boginię miłości, by sprzyjała ich związkowi, dając im zgodę na spokojne, zgodne życie.
Takie napisy pokazują, że za wykopanymi figurkami i naczyniami stoją prawdziwi ludzie: zazdrośni, zakochani, czasem rozgoryczeni, czasem rozbawieni.
Miłosne teksty przeplatają się tu z rysunkami gladiatorów, zapiskami o zakładach, żartami na temat sąsiadów czy przekleństwami. To pełen emocji obraz miasta, które jeszcze dzień przed erupcją żyło swoim zwykłym rytmem.
Jak nowa technologia pomaga czytać ściany sprzed wieków
Nowy napis udało się odczytać dzięki projektowi badawczemu o wymownej nazwie „Bruits de couloir”, realizowanemu przez naukowców z europejskiej uczelni i uniwersytetu w Kanadzie. Zespół archeologów i specjalistów od obrazowania cyfrowego prowadził wąskie, ale bardzo szczegółowe prace w korytarzu prowadzącym do teatrów.
W ostatnich latach badacze wykonali dwie duże kampanie dokumentacyjne. Zamiast opierać się wyłącznie na tradycyjnych zdjęciach, połączyli kilka technologii:
- fotogrametrię, czyli składanie trójwymiarowego modelu z setek zdjęć robionych pod różnym kątem,
- specjalistyczne obrazowanie RTI, pozwalające symulować oświetlenie z różnych stron, aby uwidocznić delikatne rysy na powierzchni,
- precyzyjne pomiary i ręczne rysunki nanoszone na model 3D.
Dzięki temu udało się skatalogować blisko dwieście napisów i rysunków z tego fragmentu miasta. Część z nich była dla ludzkiego oka właściwie niewidoczna, zatarła się pod wpływem słońca, deszczu i dotyku kolejnych pokoleń turystów.
| Rodzaj treści | Liczba zidentyfikowanych przykładów |
|---|---|
| Teksty słowne (imiona, wyznania, hasła) | około 80 |
| Rysunki (postacie, statki, przedmioty) | ponad 60 |
| Niewyraźne znaki i skróty | reszta z blisko 200 obiektów |
Technologia 3D pozwoliła przesunąć granice tego, co da się jeszcze odczytać z pradawnych ścian. W wielu miejscach tynk jest tak zniszczony, że klasyczne badanie na miejscu dawało efekt w postaci kilku niepewnych kresek. Dopiero cyfrowa „zabawa światłem” odsłoniła całe, ciągłe litery.
Dlaczego jedno miłosne zdanie tyle mówi o antyku
Nowy napis o Erato nie jest sensacją tylko dlatego, że mówi o zakochaniu. Ważne jest także to, że pochodzi z miejsca publicznego, a nie z prywatnego domu. To sugeruje, że jego autor lub autorka wcale nie chciał ukrywać swoich emocji.
W antycznych miastach mur przy ruchliwej ulicy był idealnym miejscem na pozostawienie wiadomości dla kogoś konkretnego albo całej społeczności. Tak powstał swoisty miks treści: polityka mieszała się z plotką, erotyka z żartem, a reklama z poezją. Nowe odczyty z Pompejów jeszcze wyraźniej to pokazują.
Miłosne graffiti staje się rodzajem listu bez koperty, który po dwóch tysiącach lat trafia do zupełnie innych czytelników, niż planował autor.
Badacze podkreślają, że krótkie inskrypcje pozwalają też lepiej badać język potoczny. Błędy, skróty, mieszanie łaciny z lokalną mową – to dla językoznawców skarb, który nie pojawia się w dopracowanych literacko tekstach klasycznych autorów.
Pompeje jako laboratorium pamięci
Miasto od dawna przyciąga nie tylko archeologów, lecz także socjologów, antropologów i psychologów. Graffiti z teatru wpisują się w szerszy obraz miejsca, które przypomina ogromne laboratorium pamięci zbiorowej. Dzięki takim znaleziskom można śledzić, jak ludzie budowali relacje, jakie mieli marzenia i lęki, jak myśleli o miłości czy przywiązaniu.
Miłosne napisy pokazują też, że o uczuciach mówili nie tylko bogaci właściciele domów zdobionych freskami. Głosy niewolników, przyjezdnych, młodych chłopaków i dziewczyn przetrwały właśnie w postaci szybko wyrytych zdań na tynku.
Co takie odkrycia zmieniają dla zwykłego odbiorcy historii
Dla osób interesujących się antykiem nowe wyniki badań w Pompejach to szansa, by spojrzeć na dobrze znane ruiny w bardziej osobisty sposób. Łatwiej wejść w empatyczny kontakt z kimś, kto przeżywa zazdrość albo pierwsze zakochanie, niż z anonimowym „mieszkańcem prowincji rzymskiej” z podręcznika.
Z perspektywy turysty, który przyjeżdża do Włoch na kilka dni, świadomość istnienia takich napisów może zupełnie zmienić sposób oglądania miasta. Zamiast traktować ściany jak tło dla zdjęć, można spróbować wyobrazić sobie sceny z dnia, w którym ktoś po raz pierwszy wyrył tam literę po literze swoje emocje.
Dla edukacji szkolnej to także świetny materiał. Nauczyciel może pokazać uczniom, że antyk to nie tylko daty i nazwiska cesarzy, ale też krótkie wiadomości, które przypominają dzisiejsze SMS-y. Zestawienie rzymskiego graffiti z współczesnym postem w mediach społecznościowych potrafi ożywić nawet najbardziej „suchą” lekcję historii.
Z technicznego punktu widzenia projekt z Pompejów podkreśla też, jak duże znaczenie ma cyfrowe zabezpieczanie zabytków. Fotogrametria i obrazowanie RTI nie tylko pomagają archeologom w pracy. Tworzą też trwałe archiwa, dzięki którym przyszłe pokolenia badaczy, nawet jeśli mur ulegnie zniszczeniu, wciąż będą mogły wracać do tych samych inskrypcji i odczytywać je na nowo, z użyciem jeszcze bardziej zaawansowanych narzędzi.
Podsumowanie
Archeolodzy odkryli w Pompejach ukryty napis miłosny sprzed dwóch tysiącleci, wyryty na murze w pobliżu kompleksu teatralnego. Dzięki zastosowaniu zaawansowanych technik obrazowania cyfrowego, takich jak fotogrametria i RTI, badaczom udało się odczytać tekst, który rzuca nowe światło na codzienne życie i emocje starożytnych mieszkańców miasta.
Opublikuj komentarz