Maserati z silnikiem Ferrari w cenie nowej Dacii? Taki hit jest realny

Maserati z silnikiem Ferrari w cenie nowej Dacii? Taki hit jest realny
Oceń artykuł

Klasyczne włoskie coupé z głośnym V8 pod maską za pieniądze, za które zwykle kupuje się nowego, rozsądnego SUV-a z salonu.

Najważniejsze informacje:

  • Maserati GranTurismo z rocznika 2009 można kupić w cenie nowej Dacii Duster (ok. 25 tys. euro).
  • Auto posiada wolnossący silnik V8 o pojemności 4,2 l opracowany przez Ferrari.
  • Niska cena wynika m.in. z historii auta (import z Dubaju) oraz braku aktualnego badania technicznego i rejestracji w kraju docelowym.
  • Koszty eksploatacji Maserati są drastycznie wyższe niż w przypadku budżetowych aut z salonu.
  • Najbardziej awaryjnym elementem wczesnych wersji była skrzynia sekwencyjna, zastąpiona trwalszym automatem ZF od 2009 roku.

Na rynku aut używanych pojawiła się oferta, która wygląda jak motoryzacyjne kuszenie. Maserati GranTurismo z wolnossącym silnikiem Ferrari kosztuje mniej więcej tyle, ile dobrze wyposażona nowa Dacia Duster. Brzmi jak żart, a jednak chodzi o realne ogłoszenie jednego z europejskich dealerów.

Maserati GranTurismo tańsze niż wielu się spodziewa

Maserati GranTurismo to jedno z najbardziej charakterystycznych coupé pierwszej dekady XXI wieku. Samochód, który przy premierze uchodził za spełnienie marzeń kierowców kochających długie trasy, duże silniki i elegancką, ale nieprzesadzoną stylistykę.

Opisywany egzemplarz pochodzi z 2009 roku. Dealer wycenił go na 24 990 euro, co przy obecnym kursie oznacza w przybliżeniu równowartość nowego, przyzwoicie doposażonego Dacia Duster z salonu. A mowa o aucie, które jako nowe kosztowało ponad 100 tysięcy euro. Różnica w wartości na przestrzeni lat jest gigantyczna.

Mamy tu sytuację, w której luksusowe grand tourer klasy premium spadło cenowo do poziomu popularnego, kompaktowego SUV-a.

Dla wielu kierowców taka skala przeceny brzmi jak szansa nie do odrzucenia. Z drugiej strony to wciąż rasowe GranTurismo z ośmioma cylindrami, a nie tani hatchback do jazdy po mieście. I to czuć w każdym elemencie samochodu – od proporcji nadwozia po dźwięk wydechu.

Projekt Pininfariny, który się nie zestarzał

Stylistyka GranTurismo to dzieło studia Pininfarina, czyli nazwiska, które dla fanów motoryzacji znaczy tyle, co podpis znanego malarza na obrazie. Długi przód, muskularne błotniki, wyraźnie zaznaczone nadkola i mocno opadająca linia dachu – wszystko to tworzy sylwetkę klasycznego grand tourera.

Kiedy model zadebiutował w 2007 roku, wielu komentatorów pisało, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej kuszących samochodów do dalekich podróży na rynku. Po niemal dwóch dekadach auto wciąż wygląda świeżo, a linie nadwozia nie zdradzają swojego wieku tak bardzo, jak w przypadku wielu konkurentów z tamtych lat.

Co istotne, egzemplarz z ogłoszenia pozostał w pełni seryjny. To ważna informacja, bo sporo GranTurismo przeszło głośne, nierzadko wątpliwe jakościowo modyfikacje układu wydechowego albo inne przeróbki optyczne. Tu mowa o aucie bez takich ingerencji – dla kolekcjonerów i purystów to duży atut.

Nietypowa konfiguracja kolorystyczna

Samochód wyróżnia się też rzadko spotykanym połączeniem kolorów. Nadwozie ma ciemnoczerwony odcień, a wnętrze łączy beż z tym samym, głębokim czerwonym. W czasach, gdy większość egzemplarzy trafiała do klientów w czerni lub srebrze, taka konfiguracja przyciąga wzrok i nadaje autu bardziej klasyczny, wręcz „garaż kolekcjonera” charakter.

Na liczniku widnieje około 99 tysięcy kilometrów. Jak na 15-letnie sportowe coupé to dystans wcale nie szokuje, wręcz mieści się w rozsądnym zakresie rocznego użytkowania. Sprzedawca zapewnia, że silnik i skrzynia biegów pracują prawidłowo.

V8 z Maranello: włoskie granie w najlepszym wydaniu

Największym magnesem Maserati GranTurismo w tej wersji jest silnik. Pod maską pracuje wolnossąca jednostka V8 o pojemności 4,2 litra, opracowana w Maranello, czyli u Ferrari. Motor rozwija 405 KM i 460 Nm momentu obrotowego, a swoje możliwości pokazuje przede wszystkim przy wyższych obrotach, gdzie brzmienie wydechu staje się twarde i bardzo charakterystyczne.

W gamie pojawiła się też później większa, 4,7‑litrowa odmiana z jeszcze wyższą mocą, ale już bazowa wersja zapewnia osiągi, których trudno szukać w nowych, budżetowych SUV-ach. GranTurismo nie jest autem torowym, lecz szybkim grand tourerem, który bez wysiłku utrzymuje autostradowe tempo na długich trasach.

Silnik V8 z tej serii uchodzi za trwały, o ile właściciel nie oszczędza na serwisie i wymianach eksploatacyjnych.

W ogłoszeniach można spotkać egzemplarze z przebiegiem przekraczającym 100, a nawet 200 tysięcy kilometrów, które wciąż cieszą się opinią mechanicznie zdrowych. Wrażliwszym punktem okazywała się pierwsza generacja skrzyni sekwencyjnej montowanej w najwcześniejszych wersjach modelu.

Automat ZF od 2009 roku

Od 2009 roku producent zastosował znacznie bardziej dopracowaną automatyczną skrzynię ZF o sześciu przełożeniach. Jest mniej nerwowa, wygodniejsza w codziennej jeździe i uchodzi za trwalszą. Opisywany egzemplarz korzysta właśnie z tego rozwiązania, co zmniejsza ryzyko kosztownych napraw układu przeniesienia napędu.

Dla kierowcy oznacza to bardziej płynne przyspieszanie, mniejszy stres przy manewrach w mieście i ogólnie bardziej komfortowy charakter prowadzenia. To ważne, jeśli auto ma służyć nie tylko do okazjonalnych wypadów na weekend, ale też na dłuższe trasy wakacyjne.

Skąd tak niska cena: kilka haczyków w ofercie

Cena na poziomie niespełna 25 tysięcy euro nie wzięła się znikąd. Maserati ma dość nietypową historię. Auto najpierw trafiło na rynek w Dubaju, a dopiero później zostało sprowadzone do Niemiec. Podatki importowe są już uregulowane, a proces wprowadzenia auta na rynek unijny został przeprowadzony.

Samochód nie ma jednak aktualnego niemieckiego badania technicznego ani miejscowej rejestracji. Dealer podkreśla, że właśnie ten brak pozwolił obniżyć cenę względem średniej na rynku niemieckim o około 5–7 tysięcy euro. Kupujący musi samodzielnie zająć się badaniem technicznym i formalnościami rejestracyjnymi w swoim kraju.

  • Brak aktualnego badania technicznego w Niemczech
  • Brak lokalnej rejestracji – konieczne formalności po stronie kupującego
  • Auto importowane z Bliskiego Wschodu, a nie z salonu w Europie
  • Dorzucone cztery nowe opony w ramach oferty
  • Możliwość zorganizowania transportu przez sprzedawcę

Dla doświadczonego miłośnika motoryzacji taka konfiguracja wcale nie musi być problemem. Warunkiem jest dokładne sprawdzenie auta przed zakupem, najlepiej w niezależnym warsztacie znającym specyfikę Maserati, oraz przygotowanie się na dopięcie formalności urzędowych u siebie.

Tanio na wejściu, drogo w utrzymaniu

Zakup auta klasy GranTurismo w cenie nowego kompaktowego SUV-a brzmi atrakcyjnie, ale nie odzwierciedla pełnych kosztów posiadania. To nie jest samochód, który będzie kosztował w eksploatacji tyle, co rodzinne auto z salonu obsługiwane w najbliższym serwisie sieciowym.

W przypadku Maserati trzeba liczyć się z wyższymi rachunkami niemal w każdej kategorii:

Obszar kosztów GranTurismo V8 Nowa Dacia Duster
Ubezpieczenie wysokie, zależne od wartości i mocy zwykle znacznie niższe
Serwis okresowy drogie części, wyspecjalizowane warsztaty tanie części, szeroka sieć serwisowa
Opony duże rozmiary, opony klasy premium mniejsze rozmiary, tańsze komplety
Zużycie paliwa wysokie, V8 wolnossące zdecydowanie niższe

Silnik V8 wymaga regularnej, fachowej obsługi. Zaniedbania bardzo szybko przekładają się na poważne awarie. Zestaw pasków, płynów, filtrów czy świec zapłonowych kosztuje więcej niż w popularnych modelach. Do tego dochodzą ewentualne naprawy zawieszenia, układu hamulcowego i elektroniki typowej dla aut z tamtych lat.

Niska cena zakupu może skusić, ale realny budżet na kilka lat jazdy wypada zaplanować na poziomie sportowego auta klasy premium, a nie rodzinnego kompaktu.

Dla kogo taka okazja ma sens

Tego typu oferta nie jest skierowana do kogoś, kto po prostu szuka taniego środka transportu. Maserati GranTurismo to propozycja dla kierowcy, który:

  • świadomie wybiera auto z dużym silnikiem i wyższymi kosztami paliwa,
  • ma odłożony zapas gotówki na nieprzewidziane naprawy,
  • akceptuje, że samochód będzie jeździł kilka tysięcy kilometrów rocznie, a nie codziennie w korkach,
  • docenia dźwięk V8 i klasyczną stylistykę bardziej niż nowoczesne systemy asystujące kierowcę.

Dla takiej osoby różnica między przeciętnym, nowym SUV-em a używanym GranTurismo staje się bardzo wyraźna. Zamiast przeciętności dostaje auto, które nawet po kilkunastu latach budzi emocje, przyciąga spojrzenia i daje wrażenie podróżowania czymś naprawdę szczególnym.

Z perspektywy polskiego kupującego warto uwzględnić jeszcze kwestie akcyzy, kosztów rejestracji oraz ewentualnego dostosowania auta do lokalnych wymogów. Przed ewentualnym zakupem dobrze jest skonsultować się z doradcą podatkowym albo firmą zajmującą się rozmowami z urzędami w sprawie sprowadzanych samochodów. To ogranicza ryzyko przykrej niespodzianki kosztowej na końcu procesu.

Maserati GranTurismo w cenie nowej Dacia Duster pokazuje, jak mocno potrafią spaść wartości luksusowych aut z dużymi silnikami. Jednych to odstraszy, bo widzą w tym ryzyko. Innych wręcz przeciwnie – zachęci do spełnienia motoryzacyjnego marzenia, świadomie i z kalkulatorem w dłoni. Dla nich perspektywa jazdy eleganckim coupé z V8 od Ferrari pozostanie argumentem, który trudno przebić katalogiem nowych, rozsądnych modeli z salonu.

Podsumowanie

Artykuł analizuje opłacalność zakupu używanego Maserati GranTurismo z silnikiem Ferrari, którego cena spadła do poziomu nowego SUV-a. Autor ostrzega jednak, że niska cena zakupu nie odzwierciedla wysokich kosztów serwisowania i utrzymania luksusowego coupé.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć